Czy Waszyngton przygotowuje Ukrainę do porozumienia Trump–Putin?

Być może zbliżamy się do końcowej fazy wojny na Ukrainie, w której Stany Zjednoczone, a w szczególności prezydent Trump, staną się pośrednikiem potrzebnym wszystkim stronom. Europa może na razie podtrzymywać zdolność Ukrainy do dalszej walki, ale nie jest w stanie w pełni zastąpić amerykańskich zasobów wojskowych, utrzymać poparcia społecznego dla długotrwałej wojny w wielu różnych państwach ani wynegocjować porozumienia z Rosją. Rosja może tymczasem nadal posuwać się naprzód na polu walki, lecz same zdobycze wojskowe nie zapewnią ich międzynarodowej legalności ani normalizacji handlu z Zachodem. Trump mógłby zatem przedstawić się jako jedyny przywódca zdolny zakończyć wojnę, wykorzystując jednocześnie porozumienie do realizacji własnych interesów, zwłaszcza do umocnienia swoich wpływów w USA i Europie.

Dwie niedawne decyzje administracji Trumpa mogą mówić o przyszłości wojny na Ukrainie znacznie więcej niż przytaczane publiczne deklaracje.

Pierwsza dotyczy 400 milionów dolarów zatwierdzonych przez Kongres na pomoc wojskową dla Ukrainy. Pentagon poinformował Kongres, że środki zostaną zakontraktowane w roku budżetowym 2026, lecz ostateczne dostawy mogą nie nastąpić przed wrześniem 2029 roku. Według doniesień pod koniec lipca 2026 roku pieniędzy tych nadal nie wydano ani nawet formalnie nie objęto kontraktami. Politycy obu partii określili ten harmonogram jako wyjątkowo powolny w przypadku państwa prowadzącego czynną wojnę.

Druga decyzja dotyczy rakiet przechwytujących Patriot. Podczas lipcowego spotkania z Zełenskim na szczycie NATO Trump powiedział, że zamierza zezwolić Ukrainie na produkcję pocisków Patriot na licencji. Ukraina zabiegała o te pociski, ponieważ system Patriot jest jej jedyną niezawodną obroną przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. Zełenski liczył raczej na priorytetowe dostawy pocisków, ponieważ uruchomienie produkcji licencyjnej wiązałoby się ze znacznym opóźnieniem — w optymistycznym scenariuszu nawet dwuletnim, według „Lviv Herald”.

Jednak 31 lipca Trump wycofał się nawet z tej deklaracji. Powiedział, że nie zawarto żadnego porozumienia, a Stany Zjednoczone muszą zachować ostrożność, ponieważ państwa otrzymujące taką technologię „mogą pewnego dnia zwrócić się przeciwko wam”.

Wydarzenia te nie dowodzą, że Trump chce porażki Ukrainy, jednak obie decyzje wskazują w tym samym kierunku. Jego administracja składa deklaracje brzmiące jak wyrazy poparcia, a jednocześnie odmawia Ukrainie zdolności wojskowych, których ta potrzebuje w krótkim terminie.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Obietnica dostarczenia sprzętu do 2029 roku niewiele pomaga w powstrzymywaniu rosyjskich ataków w 2026 roku. Obietnica rozmów o produkcji systemu Patriot nie chroni ukraińskiej przestrzeni powietrznej, a zwłaszcza nie chroni jej teraz.

Pytanie brzmi więc, czy samo opóźnianie służy określonemu celowi politycznemu.

Zmieniająca się narracja wewnątrz ruchu Trumpa

Znaczna część ruchu politycznego Trumpa nie przedstawia już Ukrainy jako niewinnego sojusznika, którego należy wspierać aż do pokonania Rosji. Coraz częściej konflikt ten opisuje się raczej jako rezultat korupcji i lekkomyślności amerykańskich władz za rządów Bidena i Obamy i służb wywiadowczych CIA.

Jedną z takich wersji przedstawił Peter Blaber w wywiadzie udzielonym w kwietniu 2026 roku w programie Shawn Ryan Show. Blaber jest emerytowanym pułkownikiem, byłym dowódcą operacji specjalnych Delta Force, a także autorem i doradcą w dziedzinie „przywództwa opartego na zdrowym rozsądku”. W swojej książce wytykał różne poważne błędy popełniane przez najwyższe dowództwo Stanów Zjednoczonych, co wzmacnia jego autorytet, zwłaszcza wśród osób nieufnych wobec waszyngtońskiego establishmentu.

Blaber powiedział Ryanowi, że konflikt na Ukrainie został „wymyślony przez grupę ludzi z Ivy League, Departamentu Stanu i CIA” w wyniku „jednej bezsensownej decyzji za drugą”. Oskarżył wysokich rangą amerykańskich urzędników o pomoc w obaleniu władz Ukrainy w 2014 roku oraz o wywołanie konfliktu we wschodniej Ukrainie przy użyciu nacjonalistycznych ekstremistów mordujących ludność cywilną Donbasu. Twierdził także, że zachodnie rządy zachęcały Ukrainę do kontynuowania wojny, której nie mogła wygrać.

Wiele historycznych twierdzeń Blabera jest kwestionowanych lub przesadzonych, lecz polityczne znaczenie tego wywiadu nie zależy od tego, czy każde z nich jest prawdziwe. Jego znaczenie wynika z narracji, jaką oferuje zwolennikom Trumpa.

Według tej narracji amerykańscy urzędnicy ingerowali w sprawy Ukrainy, ignorowali rosyjskie ostrzeżenia, zachęcali Kijów do odrzucania kompromisu, a następnie obiecywali wsparcie, którego nie chcieli lub nie byli w stanie zapewnić. Ukraina staje się w niej ofiarą amerykańskich urzędników w takim samym stopniu, w jakim jest ofiarą Rosji. Trump staje się zaś jedynym prezydentem gotowym zatrzymać ten proces.

Zmienia się w ten sposób rozłożenie odpowiedzialności. Rosja może nadal pozostawać faktycznie „państwem, które zaatakowało Ukrainę w 2022 roku”, lecz odpowiedzialność za powstanie szerszego konfliktu zostaje przeniesiona na administracje Obamy i Bidena, Departament Stanu, CIA, rządy europejskie oraz ukraińskich nacjonalistycznych ekstremistów.

Taka narracja stałaby się politycznie użyteczna, gdyby Ukraina poniosła poważną klęskę militarną.

Dlaczego słabość Ukrainy mogłaby pomóc Trumpowi

Krytyczne położenie Ukrainy stworzyłoby dla Trumpa zagrożenia, ale mogłoby również dostarczyć mu silnego argumentu przeciwko jego krajowym przeciwnikom.

Trump mógłby powiedzieć, że Demokraci i tradycyjni republikańscy interwencjoniści stworzyli problem niemożliwy do rozwiązania, destabilizując sytuację na Ukrainie i co ważniejsze, tylko on zachował zdolność negocjowania z Władimirem Putinem, przedstawiając się jako człowiek, który musi uporządkować katastrofę spowodowaną przez innych.

Moment podjęcia dwóch ostatnich decyzji przemawia za taką interpretacją bardziej niż każda z tych decyzji rozpatrywana osobno. Kongres zatwierdził pomoc, ale jej dostawy rozciągnięto na okres wykraczający poza kadencję Trumpa. Trump zapowiedział poparcie dla produkcji systemu Patriot, po czym w ciągu kilku tygodni wycofał się z tej obietnicy. W ten sposób zachowany zostaje pozór wsparcia, a jednocześnie ogranicza się jego natychmiastową wartość.

Ma to kluczowe znaczenie, gdy przypomnimy sobie, jak w 2025 roku pogorszyły się stosunki Trumpa z Zełenskim. Trump obiecał swoim wyborcom, że rozwiąże kryzys ukraiński, chwaląc się, że zrobi to w ciągu kilku miesięcy i otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla. Jego projekt porozumienia wyglądał następująco: Zełenski nie ma żadnych możliwości zakończenia wojny w korzystny dla siebie sposób, oto najlepsze wyjście z sytuacji, jakie może otrzymać, więc cyt. “bierzesz albo bierzesz”.

Zełenski i jego europejscy partnerzy nie zgodzili się z tym, sądząc, że będą w stanie prowadzić długotrwałą wojnę i osiągnąć częściowe zwycięstwo strategiczne.

Rok później europejscy partnerzy są zmuszeni prosić Trumpa o pomoc, co stanowi jedną z niewielu przesłanek wskazujących, że sytuacja nie rozwija się dobrze, tak jak Trump przewidywał. Demokraci i Europejczycy zostają wówczas uwięzieni we własnej narracji i we własnych obietnicach zwycięstwa Ukrainy.

Strategia Trumpa przypomina “sprawdzam” w pokerze. W 2025 roku Europejczycy uznali, że nie potrzebują już niewiarygodnego Trumpa. Trump uznał zatem, że wszystko jest w porządku i może się wycofać, zgodnie z tym, co obiecywał. Podobnie i teraz, skoro sytuacja na froncie jest obecnie tak dobra, Ukraina może poradzić sobie bez pocisków Patriot — a Trump nadal nie odpowiada za nic.

Dlaczego Putin nadal potrzebowałby Stanów Zjednoczonych

Rosja nie potrzebuje zgody Trumpa, aby kontynuować walkę, lecz same zdobycze na polu bitwy nie zapewnią jej wszystkiego, czego Rosja chce, a już z pewnością nie w sposób najbardziej opłacalny.

Cztery lata wojny nałożyły na Rosję znaczne koszty: być może setki tysięcy poległych żołnierzy oraz wydatki, których szacunki są różne i sięgają nawet bilionów dolarów, jeżeli uwzględni się przewidywane straty produktu krajowego brutto. Rosja posuwa się naprzód na froncie, lecz w długiej perspektywie słabnie, co może skłonić ją do poszukiwania porozumienia po zajęciu wystarczająco dużego terytorium.
Rosja może dążyć do okresu silnej presji militarnej, uzyskać korzystniejszą pozycję, a następnie zalegalizować zdobycze wojskowe w umowie pokojowej z pomocą Waszyngtonu. Kreml nadal traktuje więc Trumpa jako preferowanego zachodniego partnera negocjacyjnego. 24 lipca rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja będzie kontynuować walkę, lecz zaczeka na nowe propozycje amerykańskie. Określił Trumpa i jego negocjatorów jako szczerych, a rządy europejskie obwinił za nakłanianie Ukrainy do odrzucenia wcześniejszych propozycji.

Dlaczego jednak Putin nadal potrzebowałby Trumpa? Dotychczas wojna doprowadziła do impasu, i częściowej przewagi rosyjskiej dopiero latem 2026. Jednak nawet gdyby kolejne ofensywy zakończyły się jakimś oszałamiającym sukcesem Rosjan — załóżmy tak hipotetycznie — i armia ukraińska zostałaby rozbita, nadal nie oznaczałoby to automatycznie rozwiązania, jakiego mógłby chcieć Putin. Europejscy partnerzy mogliby w dalszym ciągu dostarczać Ukrainie amunicję, drony i dane satelitarne. Ataki na rafinerie mogłyby trwać, a sankcje pozostać w mocy.

Ponadto atakowanie dużych przeszkód naturalnych, takich jak Dniepr, jest szczególnie trudne dla strony nacierającej. Obecnie istnieje strefa rażenia dronami o głębokości od 15 do 25 kilometrów, w której żołnierze poruszają się pieszo w małych grupach, wykorzystując mgłę lub deszcz jako osłonę. Koncentracja wojsk i sprzętu oraz konstrukcje inżynieryjne zostałyby szybko wykryte przez drony lub obserwację satelitarną, a następnie zbombardowane.
Co więcej, mogłoby to potrwać kolejne dwa do czterech lat, w czasie których Europa Zachodnia nadal rozbudowywałaby swoje zdolności produkcji wojskowej. Prawdziwe pytanie ma charakter geopolityczny: czy Europa Zachodnia chciałaby lub byłaby w stanie to robić, ponosząc znacznie większe ofiary niż obecnie, w jakim stanie znalazłaby się na końcu tego procesu oraz czy jej społeczeństwa zgodziłyby się go kontynuować.

Słaba pozycja liberalnych rządów Europy

Europa Zachodnia przechodzi poważny kryzys gospodarczy i polityczny, co znacznie zwiększa siłę nacisku Trumpa. Kontroluje on wiele ważnych zasobów wojennych, takich jak dane wywiadowcze, systemy rakietowe, Starlink i podobne środki. Co ważniejsze, rząd USA posiada znaczne wpływy polityczne w Europie dzięki sieci sojuszników zabiegających o amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, takich jak Nawrocki w Polsce, oraz za pośrednictwem amerykańskich platform medialnych — serwisów internetowych takich jak Facebook i X, a także tradycyjnych sieci telewizyjnych. Trump zdecydowanie broni obu tych instrumentów, sprzeciwiając się opodatkowaniu platform społecznościowych i przedkładając bezpośrednią kontrolę nad sojuszami bezpieczeństwa nad zobowiązania wynikające z NATO.

Najważniejszym źródłem wpływów Trumpa są jednak europejskie partie konserwatywne, które chcą, aby pomógł im uwolnić Europę od globalistycznej lewicy.
Jest to istotne, ponieważ ściśle odpowiada głównemu interesowi Trumpa: zdecydowanemu osłabieniu jego krajowej opozycji — Demokratów i neokonserwatystów — umocnieniu własnej spuścizny oraz doprowadzeniu do wyboru nowego, podobnie myślącego prezydenta w 2029 roku.

To, czego potrzebuje Trump, najlepiej ilustruje podcast Blabera: jednoczesne ujawnienie najgorszych działań administracji Bidena i Obamy, takich jak planowanie puczu, rozpoczęcie wojny, sabotowanie procesów pokojowych, wspieranie nacjonalistycznych ekstremistów odwołujących się do ideologii III Rzeszy defraudacja miliardów dolarów z kieszeni podatników.

Aby to osiągnąć potrzebny jest silny katalizator. W latach 2025–2026 różni skorumpowani urzędnicy z okresu rządów Bidena byli przesłuchiwani w Kongresie w sprawach korupcji związanej z USAID, szczepień przeciw COVID-19, afery Epsteina i podobnych kwestii, a media MAGA intensywnie o tym informowały. Wszystko to przyniosło niewielkie bezpośrednie skutki. Administracja Trumpa nie mogła podjąć bardziej agresywnych bez ryzyka utraty większości w Kongresie i poparcia establishmentu.

Sytuacja staje się jednak zupełnie inna, gdy pojawiają się jednocześnie:
a) kryzys wywołany szybkim rosyjskim natarciem;
b) narracje medialne w stylu Blabera o „nazistowskim puczu” i mordowaniu Rosjan w Donbasie.

Kryzys opisany w punkcie a) wzmacnia narrację z punktu b), ponieważ politycy państw zachodnich potrzebują wyjścia, które pozwoliłoby stwierdzić, że kryzys ukraiński to nie ich problem. Narracja z punktu b) utrudni natomiast zarządzanie kryzysem z punktu a), zwłaszcza bez pomocy Trumpa. Próby mobilizacji zasobów wojskowych przez europejskich liberałów oraz wykorzystania kogoś innego, na przykład Polski, do prowadzenia walk na froncie zostaną powstrzymane przez opozycję krzyczącą: „To wy wywołaliście wojnę, więc to wasz problem, a nie nasz”.

W Stanach Zjednoczonych, w sytuacji konfliktu z Trumpem, Demokraci i neokonserwatyści mogą zawrzeć sojusz, aby doprowadzić do zamknięcia rządu albo wywołać zamieszki (podobne jak w 2020) mające wywrzeć presję na Trumpa. Problem polega na tym, że taka obstrukcja działa jedynie wtedy, gdy to przeciwnik znajduje się pod presją czasu. W przypadku połączenia zjawisk a) i b) to Trump będzie miał dużo czasu, aby czekać i nic nie robić, podczas gdy jego przeciwnicy zobaczą, jak w ciągu kilku tygodni niszczona jest ich pozycja polityczna.

Wszystko to jest jedynie hipotezą lub możliwością, na którą nie ma bezpośrednich dowodów. Skupmy się więc krótko na tym, co jeszcze wiadomo. Istnieją bowiem pewne dalsze poszlaki wspierające taki scenariusz.

Najważniejszy argument znajduje się w 28-punktowym planie pokojowym przedstawionym przez USA w 2025 roku. Czytamy w nim: „Wszelka ideologia i działalność nazistowska musi zostać odrzucona i zakazana”, co odpowiada żądaniu Putina dotyczącym „denazyfikacji” Ukrainy. Po wejściu takiego porozumienia w życie pozwoliłoby mu to domagać się, aby Ukraina zlikwidowała publiczny kult przestępców związanych z nazizmem, takich jak Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, zmieniła programy szkolne — zwłaszcza w zakresie przychylnego przedstawiania tych postaci — oraz rozwiązała jednostki wojskowe pozostające pod wpływem ideologii nazistowskiej, takie jak Azow.

Europejscy liberałowie i Demokraci mają w tej kwestii poważny problem. Oczywiście nie mogą zaakceptować tego punktu, lecz nie mogą też otwarcie się z nim nie zgodzić, ponieważ oficjalna linia głosi, że na Ukrainie nie ma nazizmu. Ponadto formacje podobne do Azowa prawdopodobnie nie zgodzą się na rozbrojenie ani na ustępstwa ideologiczne. Wcześniej były znane z grożenia Zełenskiemu, a obecnie są silniejsze niż kiedykolwiek: Azow jest już korpusem armijnym (co sugeruje liczebność w okolicach 50 tysięcy osób) i dysponuje różnorodnym nowoczesnym uzbrojeniem.

Można również wskazać następujące kwestie:

Podczas szczytu w Anchorage 15 sierpnia 2025 roku Trump i Putin odbyli niemal trzygodzinne rozmowy za zamkniętymi drzwiami. Nie ogłosili żadnego porozumienia, choć Putin mówił później o bliżej nieokreślonych „ustaleniach” osiągniętych podczas spotkania, co sugeruje, że mogło dojść do pewnego porozumienia dotyczącego powojennego ładu politycznego. Znaczenie mogą mieć również swobodne uwagi Trumpa, że „Rosja i USA mają wspólną historię pokonania nazizmu”, oraz jego wypowiedzi o hipotetycznych projektach, takich jak budowa tunelu z Rosji na Alaskę.

  • W Polsce pojawia się bardziej wyważone, a czasami antyukraińskie nastawienie, zwłaszcza po reakcji na skandal, w którym Zełenski uhonorował UPA, nazistowską formację odpowiedzialną za masakry Polaków. PiS, powszechnie uważane za partię w dużym stopniu pozostającą pod wpływem USA, wcześniej bardzo zdecydowanie wspierało Ukrainę. Obecnie jednak kandydat na premiera Przemysław Czarnek ostro potępił Zełenskiego i wezwał do wstrzymania pomocy dla Ukrainy. Postacie z politycznego marginesu, takie jak Grzegorz Braun i KKP, uzyskują duże zasięgi w amerykańskich serwisach takich jak Facebook. Amazon Prime promuje również dokument o ukraińskim nazistowskim ludobójstwie Polaków, “Sąsiedzi”, autorstwa nacjonalistycznego reżysera Jacka Międlara.

  • Podobne nastroje pojawiają się w innych państwach europejskich, gdzie podkreśla się konieczność osiągnięcia w pewnym momencie porozumienia z Rosją i odrzucenia nazistowską symboliki i organizacje. Francuscy nacjonaliści wygwizdali Zełenskiego i ukraińskich żołnierzy podczas parady z okazji Dnia Bastylii. Skrajny polityk Florian Philippot opisywał ich jako „powiązanych z elementami ekstremistycznymi, a nawet neonazistowskimi”. Bart De Wever, premier Belgii, oraz Péter Magyar, premier Węgier, opowiadali się za normalizacją stosunków handlowych z Rosją, zwłaszcza za zwiększeniem importu paliw, który trwa do dziś.

Bibliografia

Blaber, Peter. Wywiad przeprowadzony przez Shawna Ryana. „Pete Blaber—Part 1: Delta Force Commander on Roberts Ridge: The Battle of Takur Ghar”. The Shawn Ryan Show, 6 kwietnia 2026. Transkrypcja.

Holland, Steve i Simon Lewis. „Trump Says US Has Not Agreed to Ukraine Building Patriot Missiles”. Reuters, 31 lipca 2026. Artykuł.

Reuters. „Russia Says It Will Wait for New Trump Proposals on Ending Ukraine War”. 24 lipca 2026. Artykuł.

Reuters. „Trump’s Push to End Ukraine War Raises Fears of ‘Ugly Deal’ for Europe”. 2 grudnia 2025. Artykuł.

Zengerle, Patricia. „Pentagon Says It Will Not Finish Spending Ukraine Funds Until Year Trump Leaves Office, Source Says”. Reuters, 27 lipca 2026. Artykuł.

CSIS. „Russian Blood and Treasure: The Ballooning Costs of Putin’s War”. 2026.

NATO. „Mark Rutte: Secretary General”. 2026.

NATO. „NATO Secretary General”. 2026.

OSW. „Forging a Nationalist Model Army: The Political Prospects of Azov”. 2026.

Reuters. „Draft of US-Backed Peace Proposal for Ukraine”. 2025.

Reuters. „Trump-Putin Summit Yields No Deal on Ending War in Ukraine”. 2025.

Reuters. „Life after Orbán: Hungary Inc Digs In as New Political Era Takes Hold”. 2026.

Munch, Paul. „Tactical River Crossings: Is It Time to Reconsider the Current Doctrine’s Tactics and Procedures?”. Military Review, 2026.

Reuters. „Inside Ukraine’s Kill Zone”. Lipiec 2026.

Levytska, Iryna. „Kill Zone on Both Sides of Front Line Reaches 25 km, Says Ukraine’s Drone Commander”. Ukrainska Pravda, 14 maja 2026.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *