Jak uzasadnić zdrowy rozsądek i moralność filozofią klasyczną – cz. 2 – Myśl Konfucjusza.

Co to jest prawdziwa mądrość i dlaczego inteligencja i wykształcenie nią nie są. Zmysł strategiczny Azjatów. Dlaczego piętnowanie złego postępowania jest istotne.

Kolejny odcinek będzie o myślicielu dość dla nas egzotycznym, który jednak zasługuje na to, by często go przytaczać, bo jego myśl jest bardzo prosta i skondensowana, a bardzo skuteczna.

Mowa o Kong Zi, czyli Konfucjuszu – najwybitniejszym myślicielu społecznym wschodniej Azji, który nie odwołując się do objawień religijnych i życia po śmierci pomógł bardzo nadać tym społeczeństwom stabilność, moralny ład i skuteczność  w działaniu. Widzimy te przymioty wschodniej Azji do tej pory – i w sytuacji kryzysu i chaosu w Europie są to bardzo istotne nauki.


Duża część Europy (a zwłaszcza liberals) tego myśliciela i w ogóle Azję lekceważą, bo do tej pory wydaje im się, że przecież Azja miała długi czas stagnacji do XIX i XX wieku, podczas gdy Europa miała rewolucję naukową, więc jest jakoś szczególnie oświecona. Ja jednak jestem przekonany do dwóch rzeczy: po pierwsze kompetencja w jednym nie wyklucza niekompetencji w czym innym i vice versa. Po drugie naukowo także Azja zaczęła nam strasznie odjeżdżać pod względem istotnych publikacji i technologii, i powiemy sobie przy innej okazji, że europejska inteligencja: platoniści i liberałowie wcale nie cechuje się żadną ponadprzeciętną kompetencją naukową. Europejska rewolucja naukowa przyszła z innego źródła: Newton, Euler, Cauchy, Ampere czy Maxwell to byli chrześcijańscy teiści, którzy pracowali w ramach naukowego racjonalizmu późnych scholastyków – o tym wszystkim w moich książkach na stronie (link do pobrania w opisie).

Przejdźmy zatem do Konfucjusza. Konfucjusz jest realistą etycznym (o czym mówiłem w poprzednim podcaście) – nadrzędną wartością i oparciem etyki jest dlań obiektywna harmonia świata i ludzkiej natury w jakiej działają dobre stosunki międzyludzkie: rodzinne, państwowe, przyjacielskie, sąsiedzkie.


Podobnie do zachodniej etyki klasycznej Konfucjusz definiuje cnoty, które są codziennie praktykowaną dyspozycją do życia wedle tej obiektywnej harmonii. Są to dobroczynność, obyczajność, roztropność, lojalność.

Te cnoty są różne od zachodnich i jeszcze będziemy do tego wracać. Ja skupię się na najważniejszej różnicy: czym jest konfucjańska roztropność i przezorność zhi. Jest ona przede wszystkim skutecznym przewidywaniem konsekwencji i praktycznym działaniem w oparciu o to, nie wykształceniem teoretycznym czy wrodzoną inteligencją. 

Roztropność zawiera w sobie zatem myślenie strategiczne, organizacyjne i zarządzanie ryzykiem.Właśnie w tym Wschodnia Azja jest skuteczna. Odpowiedzialność za przewidywalne konsekwencje działań i rozumienie tego, co się robi jest standardem wpisanym w rdzeń etyczny. Szczególnie gdy zhi tyczy się zdolności do efektywnego i skutecznego rządzenia innymi – im wyżej ktoś jest w społecznej drabinie tym więcej roztropności zhi powinien przejawiać. Przeciwieństwiem zhi nie jest niedoinformowanie czy głupota, ale niezdolność przewidywania i głupie, czy niemoralne decyzje. Stąd w Azji lepszy rozwój myślenia o organizacji, o strategii, o ryzyku i radzenia sobie z dużymi, złożonymi problemami i działaniem w warunkach niepewności – bo myslenie o takich rzeczach i dyskutowanie o nich jest kulturowym standardem. 

Na polskie standardy to jest bardzo radykalny i bardzo potrzebny pomysł, mówiący, jaka  mądrość zasługuje na prawdziwy autorytet i posłuch. 

Weźmy na przykład sprawę naukę w świetle cnoty roztropności.

Architekci nauk ścisłych Euler, Ampere i Cauchy zasługują na autorytet, bo bez nich większość cyfrowego świata by nie istniała. Cauchy własnoręcznie nakreślił matematyczną mapę fizyki teoretycznej na sto lat, teorie elektryczności i dynamiki zaś zbudowały ogromny sektor kluczowych technologii. Walczyć o ten projekt 100 lat wcześniej to jest pewnie najpotężniejsza przezorność w historii ludzkości, i przypada ona w udziale małej grupce naukowców teologów.

Innym bardzo cennym odkryciem były szczepionki. Wynalezione przez Pasteura uratowały miliony ludzi przed groźnymi chorobami zakaźnymi. 

Ale inne dziedziny tzw. nauki takie są nie są.  Na drugim końcu skali mandatu zaufania mamy oświeceniowy materializm, Darwinizm, czy Freudyzm. To takie właśnie dziedziny, które liberals przedstawia społeczeństwu jako wielce uczone, choć dowody są o wiele gorsze, niż zwykło się to przyjmować w naukach ścisłych. 

Równocześnie entuzjaści tych dziedzin głosili często różne poglądy moralne. Materialiści, że sumienie i moralność to jedynie pewne iluzje. Darwin i jego zwolennicy stosował swoją tezę, że “gatunki ewoluują w brutalnej walce o byt i przetrwanie” do człowieka, wskazując że troska o biednych i słabych szkodzi ewolucji ludzkiego gatunku. Freud podważał wolną wolę i twierdził, że ludzkie zachowania są kierowane głównie przez utajone instynkty seksualne.

Konfucjańska roztropność pyta: nawet jeśli wola i moralność to iluzja na poziomie jakiegoś mikromodelu metafizycznego, to co zamierzasz osiągnąć gadając publicznie takie rzeczy?
Ludzkość zawsze oscylowała między moralnym bagnem a wyżynami szlachetności, 

Ale właśnie dlatego potrzebna jest droga na te wyżyn: bo na koniec dnia bagno i tak będzie obrzydliwe, a szlachetność piękna i to jest główny moralny imperatyw ludzkiego życia. Jaki ty masz plan na lepsze jutro? Dawkins w “Bogu Urojonym” śpieszy podać nam poprawiony Dekalog, do którego dodaje dwa przykazania: wszystko należy krytycznie kwestionować, i należy się cieszyć swoim życiem seksualnym i pozwolić to samo robić innym. A nie, jak rozumiem, krytykować fakt, że rozbite rodziny, samotne matki i aborcje są w niektórych krajach bardziej powszechne niż małżeństwa na całe życie.


Dlatego też taka formulacja prawdziwej mądrości i roztropności jest problemem dla europejskich liberals. Chcą oni mówić innym co mają robić w oparciu o insygnia wiedzy eksperckiej i jakieś edukacje literatury i analizy logiczne. Ale nie jest to mądrość, która wie co robi, jest świadoma konsekwencji. Ani też same insygnia nie czynią ekspertem nauk, bez twardych metod i wymogów, które uczyniły europejską naukę potężną. 

Oto mały przykład. Niedawno Jakub Jakóbowski z OSW mówił w wywiadzie dla gazeta.pl (czyli Gazeta wyborcza), że Chiny pożerają każdy sektor europejskiej gospodarki, która traci konkurencyjność. I oczywiście rozwiązaniem tego miała być większa centralizacja Unii Europejskiej. Moja odpowiedz brzmi nie ma mowy. Najpierw odpowiedzialność, potem władza. To Brukselscy i Berlińscy decydenci doprowadzili do tej kryzysowej sytuacji dzięki swoim decyzjom (np. zielonym politykom) i powinni za to odpowiedzieć – bez tego efekty będą dokładnie takie, jak były przez ostatnie dekady. I to tyczy się też innych błędnych decyzji: masowej migracji, honorowo odnawialnego ruskiego gazu i narzucania toleracji dla rozpasania. Chiny oczywiście tymczasem promują patriotyzm, nacjonalizm i wartości rodzinne, mimo oficjalnego ateizmu komunistycznej partii Chin i chronią silne własne interesty – nie robią tego, koniecznie dlatego, że są wredne, ale takie coś jest wpisane w ich tradycyjne pojęcie rozumu i moralności. 

Ta  refleksja prowadzi do kwestii, jakimi sposobami roztropnośc i obyczajnosć i inne cnoty powinny kształtować konfucjańskie społeczeństwo, nawet w tak ograniczonej formie jaka istnieje po dziś dzień. W skrócie Konfucjusz wskazywał trzy główne środki:

  1. Przykład cnoty powinien iść z góry, szczególnie od władcy i elity rządzącej i intelektualnej.
  2. Społeczeństwo powinno piętnować wady i złe postępowanie, a honorować cnotę. 
  3. Społeczne ceremonie powinien uczyć szlachetności i dobrych obyczajów.

Sumienie ludzkie jest podatne na różne wpływy, dobrze więc zadbać by wpływy te były dobre.

Skupmy się na chwilę na roli piętnowania zła, która uchodzi za kontrowersyjną.

We wschodniej Azji stosowano więc często takie publiczne piętnowanie złego postępowania i była to presja która skutecznie działała na poprawę moralności społeczeństwa.

Konfucjusz wskazuje, że jeśli społeczeństwo przez wstyd i dobry przykład wzmaga wewnętrzny dyskomfort złego postepowania, to każdy człowiek może go łatwiej zinternalizować, przyswoić sobie działanie w oparciu o ten dyskomfort. Jest to lepsze, niż gdybyśmy tylko wyznaczyli reguły i kary: wtedy bowiem niektórzy będą myśleć raczej o tym jak te kary omijać. Jeśli zaś człowiek przyswoi sobie cnotę, to będzie sam myślał co jest dobre, w każdej sytuacji i będzie przez to o wiele lepszym obywatelem, pracownikiem i członkiem rodziny.

Taki shaming brzmi może radykalnie, ale trzeba rozumieć kontekst. Shaming jest zarówno lepszy i skuteczniejszy niż kary – może mniej inwazyjnie leczyć wady zanim ktoś popełni gorszy występek. Co więcej, jeśli z niego zrezygnujemy to pozwalamy na więcej niemoralności,
w której ucierpią inni, tak jak dzieci bez rodziców czy poddani złego urzędnika. 

I to jest kwestia której się w Europie nie rozumie. Tomasz Terlikowski, obecnie znany jako liberalny chrześcijan domagał się w 2016 roku chłosty za cudzołóstwo. 

Właśnie to jest przykład niezrozumienia, że nie wszystko da się załatwić kijem, natomiast 

jakaś presja społeczna byłaby jak najbardziej na miejscu.

Z drugiej strony lewica traktuje shaming jako przemoc i nienawiść, nie tylko potępiając bardzo agresywnie shaming jako taki, ale wszelkie choć trochę podobne zachowania. W Wielkiej Brytanii na przykład skazano brytyjskiego weterana za to, że modlił się po cichu nieopodal kliniki aborcyjnej (nazywał Adam Smith-Conor). Widzimy, że wiara w siłę modlitwy ze strony brytyjskiej lewicy jest naprawdę wielka, i faktycznie coś się musi dziać w ich głowach, tak jakby przyjmowali program przeciwny do konfucjańskiego. Nie pomóc człowiekowi zinternalizować wyrzuty sumienia, ale pomóc mu je uciszyć, wycinając z przestrzeni publicznej wszystko to, co przywodzi mu je na myśl. 

Tak oto społeczeństwo europejskie żyje w fałszywej alternatywie którą Konfucjusz natychmiast by zobaczył. Albo coś jest zabronione prawnie i karalne, albo dozwolone i zatem godziwe , nie ma niczego pomiędzy. Co więcej fedruje intensywnie w tym fałszu, karając nie wady, ale mechanizmy presji społecznej przeciwko tradycyjnie rozumianym. wadom.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *