Streszcznie dzisiejszego odcinka.
Przeciętny człowiek który pełni dobrze swoje obowiązki jest podstawą ładu społecznego i moralnego według myśli Konfucjusza i Chrześcijaństwa.
Pogarda elity wobec zwykłych ludzi jest przyczyną upadku państwa, i należy się bardzo tego strzec. Taka elita bowiem nie uznaje pojęcia obowiązku wobec ogółu i łatwo dopuszcza się zdrady i niegodziwości. Upadek Rzymu, zabory i inne przykłady.
https://youtu.be/WpS_Bx4uoaM
Operujemy takimi słowami jak obowiązek, porządek społeczny, cnota publiczna i tak dalej.
By wymienić przykłady, co to jest obowiązekr, wskazując na jakieś dobra, których każdy używa i potrzebuje do dobrego życia. Jak na przykład: żywność, opał, mieszkanie, prąd, ścieki, poczta, bezpieczne ulice, jakieś naprawy i konserwacja, różne służby które leczą, gaszą pożary, pilnują granic. Podatki które są płacone na usługi publiczne. I tak dalej.
Nad dostarczaniem tego wszystkiego pracuje większość Polaków, i często są to prace niezbyt dobrze płatne, wyczerpujące fizycznie, i bez jakiejś tam wielkiej ścieżki awansu i samorealizacji. Jednak fakt, że są właśnie robione dobrze wynika często z poczucia obowiązku i potrzeby służenia ogółowi, służenia swojej rodzinie, państwu i społeczeności.
Innym kluczowym obowiązkiem jest wychowanie potomstwa w trwałej normalnej rodzi nie: bez tego także społeczeństwo nie będzie działać, a system emerytur, rent i tak dalej się zawali. To także wielu przęcietnych ludzi robi, często ponosząc istotne poświęcenia.
Wynika zatem, że normalny człowiek, który robi to wszystko i żyje porządnie rozumie pojęcie obowiązku i ładu społecznego bardzo dobrze, bo jest to jego stały, codziennie praktykowany element życia, przez który on dźwiga niejako na barkach ten ład.
Elita rządząca może z tym faktem zrobić dwie rzeczy:
Albo może uznać, że ład moralny opiera się na uniwersalnym sumieniu, który ma każdy człowiek, a niziny społeczne mają go w obfitości. To jest założenie Chrześcijaństwa i Konfucjusza. Ostatni będą pierwszymi wedle Ewangelii, bo wielkość w Niebie to wielkość cnoty – większej u tych, którzy znosili większe trudy i ponosili większe ofiary. U Konfucjusza cnota młócących wieśniaków jest tak samo cenna jak cnota pierwszego minista, a Meng Zi pisał, że to lud jest najważniejszym fundamentem państwa.
Albo elita może założyć przeciwnie: że to elita zna prawdziwe dobro moralne, a cała reszta to jakiśtam motłoch, który kieruje się bardziej “niskimi” albo mylnymi instynktami.
Już to założenie jest w istocie niecnym uczynkiem, gdyż ci, którzy najobficiej korzystają z ładu społecznego znieważają i pogardzają tymi którzy najwięcej do tego ładu kontrybuują – i stąd będą się brać różne inne niegodziwości, gdyż żadne pojęcie obowiązku publicznego nie będzie już istotne.
Chińskie państwo nie było oczywiście wolne od zinstytucjonalizowanej niegodziwości i niszczycielskich wojen (jak np. rebelia An Luszana i powstanie Tajpingów). System był również dość sztywną i odporną na reformy hierarchią.
Konfucjanizm będac jedynie negocjowalną filozofią społeczno-etyczną (a nie credo religijnym) uczynił wiele dobrego w sensie moralnym: najbiedniejszy mieszkaniec tego państwa wiedział, że jest pełnoprawnym uczestnikiem moralnego ładu, będąc co prawda na dole hierarchicznego systemu.
Największy minister musiał uznawać, że ta sama harmonia, która daje mu mandat władzy narzuca szczegółowe wymagania, jak powinien postępować, by nie tylko być dobrym ministrem, ale dawać widzialne świadectwo, że rząd panuje dla dobra ogółu.
W Europie pogarda elit wobec nizin odgrywa kluczową rolę w historycznych przełomach i pozostaje istotna po dziś dzień wobec utraty znaczenia przez chrześcijaństwo.
Śródziemnomorską starożytność ukształtował w dużej części Platon, Homer i różni ich ideowi sojusznicy. Do tej pory Platon wychwalany bywa jako najwybitniejszy filozof europejski. Ma w oczach normalnego czlowieka bardzo duże wady w porównaniu z Konfucjuszem. Oto, co głosił:
– Cnota to przede wszystkim aspekty sportowo-wojowniczo-ascetyczne, które pomagają starożytnej elicie panującej zachować swoje rządy.
– Tylko elita ma rozwinięty zmysł moralny, podczas gdy pospólstwo kieruje się niskimi, zwierzęcymi instynktami.
Tego rodzaju mentalnośc doprowadziła do ruiny imperium rzymskie, gdy jego schyłek zdominowała brutalna walka o władzę, przekupstwo, handlowanie urzędem cesarskim i morderstwa, a do tego bezwzględne łupienie reszty społeczeństwa. Św. Augustyn zauważył trzeźwo, że to logiczny efekt tzw. rzymskich cnót, ukierunkowanych właśnie na bojową sprawność i podbój innych narodów. Tą samą miarę można przyłożyć do wcześniejszego imperium Aleksandra i podziału go na walczące ze sobą prowincje po jego śmierci.
Mentalność “rzymska” była od tego czasu klątwą pokoleniową europy: kilka dużych państw widziało siebie jako następców imperium rzymskiego a wielu inspirowało się nim pośrednio. W ten sposób historia niejako rymowała się: gdyż takie metafizyczne “rozgrzeszanie” militarnej oligarchii i pogardy i ucisku wobec populacji kończyło się często stagnacją i upadkiem.
Nie będę tego streszczać, skupię się wyłącznie na rozwoju Polski. Rzeczpospolita Obojga narodów także poszła w ślady Rzymu w złym sensie tego słowa. Panstwo było rządzone przez Polską, Rusińską i Litewską szlachtę, która w pewnym momencie wyzbyła się poczucia obowiązku wobec ogółu społeczeństwa i zaczęła traktować państwo jako udzielną własność, nie zaś zbiorowość, której członkowie mają jakies prawa.
To oznacza w istocie sarmatyzm, wywodzenie swojego rodowodu od Sarmatów, czy od starożytnego Rzymu także, by uzasadnić sobie, że my jesteśmy ci lepsi, państwo jest naszą własnością.
Koniec historii jest znany: wyzysk, stagnacja, wewnętrzne wojny; potem korupcja i zdrada – no i wreszcie upadek, zabory: skoro i tak rosyjski ambasador decydował prawie o wszystkim rozdzielając łapówki, to państwo stawało się fasadą, i sprzedajna oligarchia pośrednicząca przestała być w pewnym momencie potrzebna.
Co się dzieje po 1795 roku? Wyrzucona na śmietnik historii elita stara się odzyskać państwo, ale potrzebuje nawet bardziej afirmacji, że oni są jednak ci dobrzy, im się stała krzywda, ale oni wiedzą lepiej i dlatego powinni być elitą. Podobny naturalny zmysł racjonalizacji, do tego który Konfucjusz wykorzystuje by każdy urzędnik postępował w sposób godny urzędu, tutaj uaktywnia się z opóźnieniem, gdy przywileje zostały stracone a klęska jest aż nadto oczywista.
Polska szlachta idzie więc na służbę do Napoleona: bije się dla niego w całej Europie, nie będąc w stanie z nim negocjować ani stawiać mu warunków. Gdy Napoleon tworzy państewko zwane Księstwem Warszawskim jego ludzie nim rządzą, wyciągając z niego jak największe środki na kampanie wojenne. Dlaczego? Bo to oni potrzebują Napoleona, a nie Napoleon ich. Nie mogą walczyć z kimkolwiek przeciw komukolwiek, ale oddają się na służbę w zamian za to by mieć bilet w pierwszym rzędzie w nowym porządku świata. Nawet jeśli oznacza to niegodziwenapadnięcie na inny katolicki kraj jak Hiszpania czy Włochy, gdzie nawiasem mówiąc napoleońska okupacja uchodzi za archetyp dziczy i bandyterki.
Podobne motywy, podobne klęski przewijają się w historii Polski jeszcze później i także w czasach nowoczesnych. I ważne jest że u podstaw leży odrzucenie społecznego obowiązku przez elitę rządząca, czego najpewniejszym papierkiem lakmusowym jest pogarda wobec ludu. I jest to bardzo charakterystyczna pogarda:
jeśli widzisz kogoś kto sugeruje, że pracujący lud nie wie co jest dobre, co to jest ład moralny, albo, że przeciętni ludzie jest to motłoch; to trzymaj od kogoś takiego z daleka, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo źle to się może skończyć.
Wybieraj sobie rządzących wedle zasady przeciwnej: tych, którzy uznają, że mają obowiązki wobec ludzi i okazują ludziom szacunek za to, że oni pełnią swoje. Pod takim wyborem podpisałby się zarówno Konfucjusz jak i wierzący chrześcijanie w każdym wieku.
Dodaj komentarz